Opis książki

Autor: Marek Mojsiewicz
ISBN: 978-83-948356-0-6
Język: Polski
Rok wydania: 2017

Book cover 1

Pas Kuipera to niezwykła powieść, obiegająca od tego do czego przywykliśmy. Widzimy tu panoramę społeczeństw ludzkich Układu Słonecznego za kilkaset lat. Pojawiają się ludzie o rzadkich umysłowych możliwościach. Nazwano ich Neuromanami. Ich umysły są w stanie wejść w rodzaj symbiozy z wczepami zanurzonymi w ich mózgi. Właśnie trwają przygotowania do wojny pomiędzy Republiką Ziemi i władającymi Pasem Kuipera Raroganami, byłymi niewolnikami, którzy kilka pokoleń temu powstali przeciwko Awestom, rasie panów. Raroganie są wyznawcami żądnego krwi Swarga, boga, którego najwyższym kapłanem jest demoniczny Żerca. Awestowie zaś czczą Nienazwanego, który obiecał im Ziemię i miriady niewolników we władanie. Na tym tle poznajemy dwoje ludzi o silnych osobowościach. Bosko piękną i bezwzględną Awestę Setarah Rothsch i Rarogana Niemira Gryfitę. Oboje wikłają się władzą i miłością. Pas Kuipera w jakimś sensie przypomina powieści political fiction Janusza Zajdla „Cała prawda o plancie Ksi „ i „Paradyzja „

Fragment 1

- O wiekuisty Swargu, Swargu Sprawiedliwy daj się nam niegodnym ubłagać, przeto przyjmij ofiarę przebłagalną z rąk moich. Sędziwój, bo tak się nazywał najwyższy kapłan Imperium, podszedł do klęczącego na ołtarzu mężczyzny. W oczach nagiego człowieka widać było tylko strach i przerażenie. Krzyk, który początkowo wydobywał się z jego gardła przeszedł w skowyt. Żerca wziął do prawej ręki leżący w specjalnym wgłębieniu głazu rytualny nóż ofiarny. Stary wykonany wiele tysięcy lat temu z meteorytu, który spadł na ziemską pustynię koło wielkiej rzeki. Jednym,wprawnym ruchem ręki Żerca podciął gardło ofierze. Krew chlusnęła do podstawionej przez innego kapłana glinianej misy ofiarnej. Strugi czerwonej ludzkiej krwi buchające z rozpłatanego gardła i rozbryzgujące się w rytualnym naczyniu w półmroku jaskini kreowały paranoiczna, demoniczna atmosferę. Kiedy czara się wypełniła kapłan podał naczynie Sędziwojowi. Ten podszedł do ogniska. Wzniósł naczynie ofiarne do góry i zaintonował kolejną modlitwę.

Fragment 2

Ścigacz klasy Kosmos 5 wiozący neuromana już dawno zacumował. Podenerwowanie esbeków rosło. Stłumione, urywane głosy jakimi szeptali do siebie tylko ten nastrój potęgowały. Drzwi śluzy w końcu się otworzyły. To co zobaczyli dosłownie wbiło ich w ziemię. Nieukrywane zaskoczenie bliskie osłupieniu odmalowało się na twarzach czekających. Kobieta pewnym siebie krokiem przekroczyła próg. Doskonale piękna. O zniewalającej urodzie Wysoka, wysportowana , wręcz wyrzeźbiona sylwetka. Wysoko spięte w koński ogon długie jasne włosy odsłaniały na karku wczep neuromana . Był osłonięty niewielkim puklerzem, wyciętym z jednego sporych rozmiarów błękitnego diamentu oprawionego w stop metali szlachetnych o ciemnej, prawie czarnej barwie. Dzieło sztuki ręki samego Wachowicza, największego w całym Układzie Słonecznym rzeźbiarza kryształów. Prawdziwe olśniewające cacko jubilerskie, warte co najmniej tyle, co cała ich stacja kosmiczna. Awesta ubrana była w króciutki fantazyjny żakiet z jedwabiu narzucony na gołe ciało, z wcięciem tak dużym, że prawie całkowicie odsłaniał jej bosko sklepione piersi. Króciutka, rozcięta zboku oblepiająca jej kształty spódniczka sięgała ledwie pół uda. Jej smukłe długie nogi wydłużały jeszcze bardziej buty na wysokich obcasach, wzdłuż smukłych łydek wiły się jedwabne sznurki . Setarah Rothsch, bo tak nazywała się Awesta celowo ubrała się tak prowokacyjnie. Chciał się zabawić. Miała już wcześniej przygotowany zarys scenariusza. Zarys , bo reszta była improwizacją, którą uwielbiała. Dla niej ci prole nie byli mężczyznami. Dla niej w hierarchii istot stali tylko trochę wyżej niż zwierzęta. I teraz udowodniła im,że tak jest naprawdę. Odczuwała ich strach, w tej chwili całkowicie ich kontrolowała. Dla ludzkiego drapieżnika jakim była oni byli tylko bezbronnymi ofiarami.

Fragment wiodący

Niemir w swej frustracji postanowił się rozerwać i złamać obietnicę jaką złożył Sędziwojowi. Postanowił ni mniej ni więcej tylko osobiści wziąć udział w najmodniejszym wydarzeniu Calisii. Wybrał się na aukcję lelijek do Karczmy u Twardowskiego. Całe Imperium od miesięcy nią żyło. Na licytację wystawiono tylko trzy lelijki. Dzieło Stryjewskiego „ Mimoza skąpana w blasku Jutrzenki”, „ Czarny płomień „ sygnowana przez Wita i „Królowa Śniegu ” Gagały. W sieci koneserzy i krytycy sztuki szeroko prezentowali i recenzowali te trzy lelijki. „Czarny płomień „ stanowiła dziewczyna o doskonale czarnym kolorze skóry i indoeuropejskich przy tym rysach twarzy. Miała 173 centymetry wzrostu i posągową,również indoeuropejską budowę ciała. Absolutnie czarne oczy otoczone jasnymi białkami były niesamowite miało się wrażenie, że dziewczyna sięga nimi w głąb duszy patrzącego. Jej niezwykła twarz nie potrzebowała makijażu z wyjątkiem jasnych kontur oczu i bezbarwnej szminki o perłowym odcieniu podkreślająca piękny wykrój jej hebanowych ust. Niemir przebiegł pobieżnie jej opis nie wgłębiając się zbytnio w jej umysłową i psychologiczna charakterystykę. Jego uwagę zwróciła trzecia lelijka. Królowa Śniegu. Biała, najwyższa ze wszystkich trzech. Był surowa, prawie nie oszlifowana. Gagała pracował nad nią zaledwie dwa lata. Miała dwadzieścia osiem lat. Rzadko kiedy kreatorzy cechu Lejli wybierali kobiety w tym wieku na materiał dla swoich arcydzieł, Musiał być jakiś powód, dla którego Gagała ją wybrał . Niezwykle inteligentna, oficer ziemskich służb specjalnych, zabijała na zlecenie zwierzchników. Dumna, dzika i agresywna, o wyjątkowo silnej, zdecydowanej osobowości. Z wywiadu z Gagałą wynikało,że artysta celowo tak krótko poddał ją swojemu dłutu. Chciał, aby jego dzieło zachowało pamięć o poprzednim życiu, nawyki, nie chciał formować na nowo jej psychiki. Była niebezpieczna, groźna. Zrobił dwie rzeczy. Podał je ciało morderczemu treningowi, aby do perfekcji wyrzeźbić jej muskulaturę i wzmóc jednocześnie jej poczucie fizyczne siły, wypełniał w międzyczasie braki w w jej wykształceniu i manipulacjami psychoinżynieryjnymi wzbudził głęboką pogardę do rarogańskich magnatów. Zalał ją informacjami, sądami i opiniami , które w skrajny sposób pokazywały możnowładców jako podludzi . Prymitywy i głupcy. Dodatkowo pogłębił jej ego, poczucie wyższości. O tym Gagała nie mówił już w wywiadzie, ale Niemir odgadł o co mu chodziło, domyślał się jakie techniki zastosował, aby osiągnąć zamierzony efekt. Silna fizycznie i psychicznie kobieta, wyniosła, ostentacyjnie gardząca potencjalnymi nabywcami. Kreator wpił je sposób patrzenia, przymykania powiek, aby spojrzenie jej niebieskich oczy było lodowate, Królowa śniegu. Nazwa która idealnie do dzieła Gagały pasowała. Dojrzałe rozkoszujące się sobą Zło zakute w piękne ciało. Kreator zaimplementował jej sposób chodzenia, który był zdecydowany i zwinny zarazem, jak u drapieżnika. Akcentowało to jej silną muskulaturę, i sprawność fizyczną. Niemir zastanowił się jaka psychiką musi mieć jej przyszły nabywca. O ile nie będzie nim z przypadku, co było bardzo możliwe. Jedno co wiedział, to to że się dowie tego wieczoru, bo i on tam będzie. Aukcja miał odbyć się w sobotni wieczór. Tradycja imprezy nakazywał, aby była to wigilia przesilenia którejś z ziemskich pór roku. Tym razem padło na przełom lata i jesieni. Gala i licytacja była objęta klauzulą poufności, wejście tylko dla zaproszonych gości, absolutny zakaz wstępu dla mediów, ekrany zapobiegające jakiekolwiek transmisji z Karczmy u Twardowskiego. Pomimo tego cała Calisia zamarła. Wszyscy czekali na przecieki, w większości kontrolowane , opisujące zaciekłe starcia możnowładców o najpiękniejsze kobiety. Kiedy nadszedł ten wieczór Niemir włożył elegancki strój, wyjściowy kontusz tak aby się nie wyróżniać, zjechał windą do podziemnych pałacowych garaży i wsiadł do luksusowego samochodu. Nad bolidem zasunęła się pokrywa zamykająca tym samym jego końcówkę systemu komunikacyjnego Calisii jakim był hyperloop i pojazd pognał podziemnym tunelem w kierunku Rajskiej Doliny. Podziemne parkingi Karczmy u Twardowskiego wchłaniały nieprzerwanie kolejne fale samochodów wypluwanych przez wydrążone w ziemi kanały o kształcie rury. Gryfita wysiadł przed wejściem. Bolid sam odjechał na parking. Niemir nie miał zaproszenia, nie mógł ujawnić swojej tożsamości. Nie przejął się zbytnio tymi niedogodnościami. Co prawda wtedy był młodym neuromanem dopiero czwartego poziomu, ale bez trudu włamał się do infochmury lokalu i przejął nad nim kontrolę. Stworzył tam pseudointeligencję, która miała pilnować jego bezpieczeństwa, a później zlikwidować wszelkie ślady jego tam pobytu. Żywy ludzki ochroniarz, kosztowna fanaberia Karczmy zeskanował go, sprawdził jego odcisk genetyczny i szerokim gestem zaprosił do środka. Aukcja już trwała. Lelijka „Czarny płomień” została kupiona przez możnowładcę Wasyla Daniłowicza. Jego bajecznie bogaty ród kontrolował większość dostaw uranu na Ziemię. Mógł sobie pozwolić na to cacko. Licytacja „ Mimozy skąpanej w blasku Jutrzenki” trwała już od kilkunastu minut i jak się Niemirowi wydawało dobiegał końca. Pozostało tylko dwóch konkurentów do dzieła Stryjeńskiego. Ochwatowicz, który między innymi posiadał największe w Imperium fabryki robotów górniczych oraz młodego Chmielewicza, przyszłego dziedzica innej z największych fortun Imperium. Jego ojciec uzyskał nieoficjalna koncesję od Ziemian na wyłączne dostawy pierwiastków ziem rzadkich i kupowanie ziemskich technologi. To ostatnie było szczególnie intratne, zastanawiająco intratne. W końcu Szymon Ochwatowicz przebił konkurenta i to on stał się właścicielem Mimozy. Niemir nie interesował się życiem towarzyskim Calisii, prawdę mówiąc przy intensywności zajęć jakie zaprogramował mu Sędziwój nie miał na to czasu, ale styl życia, ciągle skandale obyczajowe jakie związane były z młodym możnowładca nie pozwalały o nim nie słyszeć. Magnaci rarogańscy rośli w siłę W miarę jak rosłą gospodarka Imperium,a z nią ich fortuny stawali się coraz silniejsi ekonomicznie i politycznie. Ochwatowicz należał już do tego pokolenia, które uważało, że czasy monarchii się skończyły, że czas, aby to oni jak warstwa możnowładców zaczęli rządzić Raroganami. Coraz modniejszym słowem na salonach stawała się demokracja. Mówiło się coraz powszechniej o aspiracjach magnatów przekazania całej władzy w ręce Senatu i zbudowania systemu politycznego w którym władcy z rodu Gryfitów byliby tylko listkiem figowym. Inny przebieg wydarzeń przewidywał Sędziwój Niemir pamiętał jego wykład w tej materii. Żerca ostrzegał młodego księcia, że jeśli możnowładcy dojdą do władzy to w pierwszej kolejności wymordują cały ród Gryfitów, tak na wszelki wypadek,aby już nigdy nie dopuścić do ich powrotu do władzy. Teraz przyszła kolej na aukcję Królowej Śniegu. Na sali zgasły światła, paliły się jedynie świece na stołach. Reflektory skupiły się na wybiegu, który kończył się małą scena na środku sali. W końcu po chwili dramatycznego czekania kobieta pojawiła się. Z wrażenia mężczyznom na sali zastygło w gardłach, zapanowała absolutna cisza, słychać było tylko jedynie ciche okrzyki zachwytu. Ubrana była w długa białą suknię z olbrzymim dekoltem jakiegoś wybijającego się młodego kreatora mody. Była obcisła, oblepiała dosłownie piękne ciało kobiety. Jej włosy miały platynowy, prawie biały kolor. Czarny kolor ust i gotycki makijaż podkreślały drapieżny charakter lelijki. Spodobał się Niemirowi. Lubił kobiety z silnym charakterem, posiadające wyrazistą osobowość. Otaczało ją pole siłowe, niczym klatka. Była niebezpieczna. Aukcjoner zaczął od kwoty tak wysokiej, że można było za nią kupić nowoczesny jacht kosmiczny. Niemir dzięki pseudointeligencji jaką umieścił w infochmurze karczmy widział jak dziewczyna nawet teraz próbowała wedrzeć się do systemu. Była tak samo jak Gryfita neuromanem czwartego poziomu, ale nie miała takiego jak on talentu i system zabezpieczany przez najlepszych w państwie neuromanów odpierał jej ataki. Niemir postanowił poznać ją bliżej, zobaczyć jak reaguje i otworzył przed nią infochmurę lokalu zdejmując równocześnie pole siłowe oddzielające ją od licytujących. Kobieta zorientował się, że coś jest nie tak, że w końcu przedarła się do systemu, że pole siłowe przestało działać. Stworzona przez nią pseudointeligencja spenetrowała infochmurę, dokonała mutacji w kilka awatarów i przejęła kontrole nad systemem. Uzbroiła stojące w hangarach, dawno nie używane roboty bojowe. Byty stworzone przez Ziemiankę w infochmurze nie dostrzegły jednak psudointeligencji Niemira, była dla nich niewidoczna. Kobieta zaczęła zatrzaskiwać grodzie, odcinać Karczmę u Twardowskiego od świata zewnętrznego. Niemir już wiedział do czego dążyła. Chciała wziąć magnatów jako zakładników. Roboty bojowe już wkroczyły do sali. Miały nakaz zabicia kilku obecnych, aby sterroryzować resztę i pokazać rodzinom i władzom, że się przed niczym nie cofnie. Niemir dostrzegł, że do jednego z robotów Ziemianka wgrała dziwny program. Maszyna miała obezwładnić młodego przystojnego magnata i wywlec na scenę, a tam powoli go torturować. Książę zobaczył na twarzy kobiety uśmiech zadowolenia, jej oczy stały się zamglone. Była psychopatką, cudzy ból sprawiał jej przyjemność. Nawet w sytuacji, w której stawka była jej wolność nie potrafiła się powstrzymać od sprawienia sobie rozkoszy. Robot zdążył już wyciągnąć magnata na scenę łamiąc mu przy tym rękę. Chora osobowość Ziemianki wprowadziła Niemira w stan obrzydzenia. Gryfita przejął na powrót kontrolę nas siecią, nad robotami, uszkodził i tym samym zdezaktywował jej pseudointeligencje, na tyle aby nie były groźne,a jednocześnie aby później śledczy mogli je zidentyfikować jako źródło chaosu. Na koniec Niemir na powrót otoczył ją polem siłowym. Kiedy się zorientowała, co się stało że przestała cokolwiek kontrolować rzuciła się na nie całym swoim ciałem łudząc się, że może uda się jej je sforsować. Zdała sobie sprawę , że zarówno zdjęcie pola jak i jego ponowna aktywacja to nie mógł być przypadek. Jej wzrok niechcący natknął się na Niemira. Uśmiechnął się blado i wzruszył lekko ramionami tak jakby mówił. Takie życie. Jej oczy zwęziły się z nienawiści Część licytujący ogarnął jakiś amok. Domagali się jak najszybszego wznowieni aukcji. Liczyli, że to oni staną się jaj właścicielami. Młodziutki wtedy Niemir nie mógł zrozumieć tego. Tego rozkoszowanie się pięknem zła. Gryfita miał już dość na dzisiaj magnackich rozrywek. Ruszył do wyjścia. Drzwi do jednej z zapewniających prywatność salek uchyliły się w momencie kiedy koło nich przechodził. Jakiś młody mężczyzna właśnie je otworzył, aby wyjść na zewnątrz. Doszedł go zza nich rozpaczliwy krzyk, a potem płacz. Niemir zatrzymał się, odepchnął tamtego i wtargnął do środka. W fotelach pod granitową ścianą siedziało dwóch młodych synów magnatów. Trzeci , Szymon Ochwatowicz zapinał spodnie. W rogu sofy siedziała skulona dziewczyna. Miała potargane ubranie, ze wspaniałej fryzury nic nie zostało. Rozczochrane włosy naciągała na twarz. To była leliijka Mimoza. Ochwatowicz odwrócił się do pozostałych. Popatrzył zaskoczony na Niemira. Na jego twarzy pojawił się upiorny, diabelski uśmiech. Wyciągnął rękę. Była cała czerwona od krwi. Pociągnął po twarzy zostawiając na niej czerwone smugi. Na koniec włożył dwa skrwawione palce do ust i powoli oblizał. - Była dziewicą – zachichotał jak obłąkany- teraz twoja kolej- rzucił w kierunku jednego z siedzących- Wspólnie ją dzisiaj ujeździmy. Wszyscy jednak skoncentrowali teraz uwagę na Niemirze - A ty co się tak patrzysz. Nie znam cię. Jesteś parobkiem z karczmy? - Ochwatowicz popatrzył pytająco na Gryfitę. Ten z wahaniem kiwnął przecząco głowa - No to przynieś nam kolejna butelkę koniaku, albo dwie, bo cała noc przed nami- ruchem ręki wskazał za siebie w kierunku skuczącej dziewczyny - Przecież ona jest taka delikatna, słaba – Niemirowi głos się łamał. Ochwatowicz uśmiechnął się do niego sztucznie wydął pogardliwie usta. Podszedł do swojego stolika i podniósł kieliszek do góry. Po czym go roztrzaskał o podłogę. - To było dzieło samego Wachowicza. Czarne diamenty, rubiny i złoto. Wart tyle ty zarobisz prze całe życie. Niemr milczał, czekał na dalszy ciąg jego myśli, bo to było tylko preludium. - Dlaczego go rozbiłem? Bo mogłem, bo niszczenie drogich rzeczy sprawia mi przyjemność, bo mnie na to stać. Kupiłem tą dziewczynę z myślą, aby dokonać zniszczenia. Jedni wyrzucają pieniądze na luksusowe samochody ,które po dwóch latach są kupą złomu, inni żrą kawior sprowadzany z Ziemi droższy od złota. Potlacz. Tak dokładnie nazywał się obyczaj czerwonych dzikusów z Ameryki, którzy w uroczystej ceremonii palili i niszczyli swoją własność. Wspaniałe tkaniny, broń, ceramikę, rzeźby i zarzynali swoich niewolników, aby pokazać swoje bogactwo, pozycję społeczna, swoją siłę. Potlacz, wszechobecny dzisiaj w naszym Imperium pokazuje, że dalej jesteśmy dziczą. Ja jestem prawdziwym koneserem, wielbicielem potlaczu. Ba traktuję to jako obrzęd, jako kult, jako źródło niewysłowionej przyjemności. To co robią inni jest zbyt banalne. Ja gwałcąc ją, niszcząc tym tą subtelną, delikatną dziewczynę podniosłem obrzęd potlaczu na wyżyny. Już od pierwszej chwili kiedy ją zobaczyłem na pierwszym pokazie, kiedy to Stryjeński ją zaprezentował publicznie i kiedy przedstawił jej profil psychologiczny, wiedziałem, że ją kupię. I zniszczę. Po dzisiejszej nocy nie będzie już nic warta, po tym co jej zrobimy ta jej wrażliwość wpędzi ją w obłęd. Niemir parzył na Ochwatowicza. Kolejny pieprzony obłąkany łajdak, który dla swojego zwyrodnialstwa stara się zbudować jakieś wytłumaczenie, jakąś ideologię. Do tego był inteligentny, co tylko wyostrzało jego obrzydliwą naturę - Zostaw ją. Ona już tyle od ciebie wycierpiała- Gryfita zaczął go prosić. - wiesz co. Widzę ,że bardzo ci na niej zależy. Oddam ci ją. Pod jednym warunkiem – Ochwatowicz roześmiał się do Niemira . Nie tylko do niego. Z rozłożonymi rękami – no co ty na ten gest moje wielkoduszności w stosunku czerni do której należysz. Niemir nie miał złudzeń co do podłych zamiarów możnowładcy. Czekał w milczeniu - Co, nie jesteś ciekaw jak jest moja propozycja – ton Ochwatowicza był nieprzyjemny. - Ależ jestem ciekaw, panie- Gryfita odezwał się pojednawczo. - Zgwałć ją. Zgwałć na naszych oczach, a dostaniesz ją ode mnie w prezencie. Razem stąd wyjdziecie. Ty i ona. Będziesz mógł zrobić z nią co tylko będziesz chciał. - Prawo Gryfitów zabrania znęcania się nad niewolnicami- młody książę mówił z zaciśniętymi ustami. - Jak śmiesz mi się stawiać parobku. I straszyć Gryfitami - wybuchnął Ochwatowicz. Za to cofam obietnicę. Nie dostaniesz jej, a i tak zmuszę cię do zbezczeszczenia tej niewolnicy-magnat toczył pianę – Mówisz może o tym starym miłościwie nam panującym Siemowicie, który niczym kukła jest marionetką w rękach tego diabła Sędziwoja. To już koniec Gryfitów i początek nowej ery, w której tacy jak ja możnowładcy będą u steru rządów. Jam jest jeden z nowych panów Imperium- rzucił dumnie. Podszedł do Niemira i z całej siły uderzył go otwarta ręką w twarz – a teraz zabieraj się za nią. Zmuszę cię do tego. Z niej już zrobiłem ladacznicę. Teraz z ciebie zrobię gwałciciela i z kurwy syna. - Dlaczego myślisz że uda ci się mnie zmusić – zapytał się z udawana ciekawością Niemir - Każe łamać ci po kolei palce, aż w końcu niczym najgorszy kundel wykupisz swój ból jej krzywdą Gryfita uderzył z pięści Ochwatowicza w twarz. Ten zatoczył się. - Zabiję cię gnoju – wychrypiał magnat. Nie wiadomo jak w jego ręku znalazł się rodowy buzdygan. Zamachnął się na Gryfitę. Ten bez trudu uchylił się od ciosu, wytrącił chwytem broń i rzucił przeciwnika na podłogę. Ochwatowicz próbował wstać, ale Niemir mu nie pozwolił. Przewrócił go na brzuch, oparł stopę mocno na jego plecach, chwycił ręką za czoło i mocnym ruchem zabił łamiąc mu kręgosłup. Zapadła cisza. Niemir wstał. Podniósł wysadzaną kosztownościami maczugę - Zabiją każdego kto się tylko ruszy- ruszył spokojnie w stronę drzwi. - Aha – przerwał marsz- jeśli coś jej się stanie – groźnie popatrzył na młodych magnatów, po czym aby im wbić do głowy, że nie żartuje jednym uderzeniem buzdyganu zmiażdżył leżącą na stole rękę jednemu z możnowładców. W sali rozległ się skowyt pokiereszowanego. - Dlaczego to zrobiłeś – dobiegł wszystkich głos dziewczyny – dlaczego go zabiłeś. - Bo chciałem. I potrafiłem- rzucił cicho i wyszedł.

Komentarze